...a po nowym roku wybraliśmy się w plener do Boginii, gdzie w towarzystwie dwu uroczych zwierzątek (no może do mojej konic-zynki pasuje bardziej określenie "wredna małpa"..) wymroziliśmy się na dworze, ale efekty warte marznięcia... (opanować sytuację pomogła mi Emilka).
Nie ma to jak dobry pomysł na spędzenie ostatniego dnia w roku! Z przyjemnością uwieczniłam na zdjęciach polsko-amerykański niecodzienny sposób na przywitanie Nowego Roku. Iwona i Caspir postanowili właśnie 31 grudnia przyrzec sobie dozgonną miłość i wejść w 2012 rok już jako małżeństwo... a tak się to odbyło: